wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział I - sen

*Schodziłam po schodach, które wyłożone były czerwonym dywanem, do dużej sali z kryształowym żyrandolem. Przez duże okna było widać pięknie oświetlony ogród i czarne płótno, na którym malowało się miliony świecących gwiazd oraz księżyc, tej nocy w pełni. Czułam się jak księżniczka, która uczestniczy w swoim pierwszym balu.
Specjalnie na ten wieczór zakręciłam włosy. Długie loki opadały na moje ramiona. Kremowe sandałki idealnie pasowały do mojej krótkiej, białej sukienki. Dodatki były tu zbędne, miałam tylko luźno zawieszoną na nadgarstku, złotą bransoletką od babci.
Gdy schodziłam po schodach widziałam mnóstwo tańczących i dobrze bawiących się par. Pośród nich była nawet Angie z Yixing'iem.
Tylko Ja byłam tu sama? - pomyślałam.
I nagle u stóp schodów zjawił się nie kto inny jak...*
-Jane! Wstawaj do szkoły! Znów zaspałaś.
-Nie no, znowu?
*Czy choć raz nie mogę zobaczyć Jego twarzy, zatańczyć z nim?*
-Jane, pośpiesz się! Ja już wychodzę. Śniadanie i pieniądze na lunch masz na stole! Papa słonko!
-Oke, do później.!
*Czy zawsze już tak będziemy rozmawiać? Przecież mieszkamy w jednym domu.*
*Włączyłam na maxa piosenki i zaczęłam się szykować*
-Tak B.A.P jest mi teraz potrzebne jak nigdy.! *..*
*Podśpiewując pod nosem ubrałam się i zeszłam zjeść śniadanie. Wypiłam cappuccino i znów poleciałam na górę.*
-Everyday, everynight/ Jamdo jal ojil anha... yhhhmmm...!


*Umyłam się, uczesałam. Gdy już się spakowałam, zeszłam na dół, założyłam buty i wyszłam.*
*W połowie drogi do szkoły zauważyłam znajomą sylwetkę.*
-Angie-chan!
-Jane-chan!
-Dawno nie chodziłaś tą drogą Angie, co się stało?
-Znów pokłóciłam się z Yixin'giem.
-Znów? Myślałam, że już przeszliście przez etap kłótni.
-No ja też tak myślałam. Ale ten kretyn znów opuszcza lekcje choć obiecał mi, że już nigdy tak nie zrobi.
-A może miał powód, co? Pytałaś go o to?
-No nie...
-Hahaha.! Angie, powinnaś zrobić najpierw to a nie zaczynasz od sprzeczek.. Widzisz jakie są tego efekty?
-No wiem. Ale znasz mnie, najpierw działam potem myślę.
-Znam Cie jak nikt inny Myszka.
*Tak się wciągnęłyśmy w rozmowę, że nawet nie zauważyłyśmy, że jesteśmy już w szkole.*
-Jane, znów śnisz na jawie? Patrz. Już jesteśmy.
-Och..
-Hahh, co masz taką rozmarzoną twarz?
-Nic, nic... Po prostu znów miałam ten sen.
-I co? Wiesz już jak wygląda twarz tego nieznajomego?
-Pudło, dziś też jej nie zobaczyłam. Ale za to widziałam jak tańczysz z Yixin'giem.
-Serio?
-Tak! Wyglądaliście słodko.
-Awww.! Musisz mi później opowiedzieć wszystko ze szczegółami. Albo wiesz co namaluj mi to.. Tak! Proszę, namaluj mi to!
-Oke, okej! Namaluję to dla Ciebie.
-A teraz chodźmy Jane, lekcje się zaraz zaczną.
-Lecim więc.
*Udałyśmy się więc pod klasę i akurat zadzwonił dzwonek na lekcje.*
*Jak każdego ranka przywitałyśmy się ze wszystkimi; hmm... Znów nie ma Crisa i Sama.
Ciekawe czy obaj są chorzy czy po prostu we dwójkę chodzą na wagary.*
-Jane, jesteś tu? Nauczycielka już idzie.
-Tak, jestem. Po prostu zastanawiam się co jest z Samem i Crisem.
-Też nie wiem co o tym myśleć. Ale zostawmy, to na razie na później, lekcje się zaczynają.*
-Oke! Co ty dzisiaj taka nerwowa jesteś.? Okres masz?
-To też. Poza tym mówiłam Ci to już. Pokłóciłam się z Yixin'giem, to dlatego.
-Boże... Mówię Ci, do południa się pogodzicie.
-Zobaczymy.
*Usiadłyśmy na swoich miejscach i pogrążyłyśmy się w milczeniu. Frau Raifuru zaczęła jak zwykle nawijać o jakiś pierdołach jak każdego ranka. *
*Lista obecności.. Bla, bla, bla... Hausaufgabe. Bla, bla, bla..*
-Drogie dzieci dzisiaj mam dla Was dwie wiadomości. Pierwsza z nich, to: Już za niecały miesiąc odbędzie się bal wiose...
-Jane, czy to nie to śni Ci się prawie każdej nocy?
-Nie wiem tego Angie..
-Dziewczynki, spokój!  Jak już mówiłam.. Za niecały miesiąc odbędzie się w naszej szkole Bal wiosenny.
A druga sprawa to... Od dziś do naszej klasy będzie chodził nowy uczeń. Chcę byście pomogli mu się zaaklimatyzować, zrozumiano.?
-Tak jest - odpowiedzieli wszyscy chórem.
*Po chwili drzwi się otworzyły i do sali wszedł wysoki, dobrze zbudowany brunet. Jego duże, piwne i błyszczące oczy przykuwały wzrok chyba każdej dziewczyny w promieniu kilometra.*
-Ciekawe jak ma na imię.
-Jane.? Czyżby, to była Twoja nowa ofiara?
-Coś Ty! Ten chłopak po prostu wzbudził moje zainteresowanie.
-Taa.. Jasne. Jak zobaczę, to uwierzę.
-Zakład?
-Haha.!Ale o co i jaki?
-Przegrany będzie wygranemu odrabiał zadania z Niemca przez 2 tygodnie.
-No niech będzie.. Ooo..! A Twoim zadaniem będzie. <hmm> Jeśli przez miesiąc, licząc od teraz do balu, zakochasz się w nim a on w Tobie, przegram.
-Serio? Tylko tyle?
-Tak, serio. Ale w tym czasie nie wolno Ci startować do innych chłopaków, zrozumiano?
-Tak jest sir Angie-chan!
-Hahaha! To ustalone. Masz miesiąc.
-Do balu. Tak, tak..
*Ding, dong*
*Zadzwonił dzwonek na przerwę a my wybiegłyśmy z klasy*
-Angie, zrywamy się?
-A nie będzie to zbyt komiczne?
-Bosz, Angie! Ona już pewnie o tym zapomniała.
-Tak, wiem.. Tak sobie żartuję.
-No to chodźmy.
*I znów w sposób komiczny obie z pewnym bólem głowy wyszłyśmy ze szkoły.*
-To gdzie teraz jedziemy? - zapytałam.
-Może to co zawsze, Kolonia?
-Oke, mi pasuje.
-A poza Tobą ktoś inny miałby wyrażać zgodę?
-No fakt. :3
-To co jedziemy?
-Tiaak, jedziem.
*Więc udałyśmy się na stację, na której już czekał na nas pociąg. Wsiadłyśmy i odjechałyśmy. Droga wydawała się przebiegać dosyć szybko i przyjemnie. Jak zwykle zrobiłyśmy sobie z milion pięćset selfie.*
-Hmmm.. Zgłodniałam, masz coś kasy?
-Zaraz zobaczę.
*Angie wyciągnęła portfel a Ja w tym czasie zdążyłam już przeliczyć ile Ja mam*
-Ja mam tylko 3 Euro.
-A ja Jane mam 4. Prawie tyle samo mamy.
-No prawie. To co kupujemy, chipsy.?
-Taaak>!
*Dojechałyśmy do Kolonii i wysiadłyśmy z pociągu. Udałyśmy się do najbliższego, otwartego sklepu i kupiłyśmy chipsy, czekoladę i fantę.*
-To gdzie teraz idziemy Angie-chan?
-Może pójdziemy poszukać naszych azjatów, hmm?
-Oki doki.!
*Wyszłyśmy więc z dworca i poszłyśmy na miasto. Przechodząc koło Kölner Dom  zobaczyłyśmy 12-latka, który po prostu wymiatał na perkusji. Był tam jeszcze keyboardzista i gitarzysta ale i tak największą uwagę przykuwał ten dzieciak.*
*Idąc cały czas przed siebie dotarłyśmy do wielkiego K.*
-Czemu, to zawsze mnie śmieszy Angie?
-Jane... W myślach zadaję sobie dokładnie, to samo pytanie.
-Idziemy dalej czy zawracamy? - wypaliłam po chwili.
-Chyba będziemy już wracać.. Nie chcę na nikogo z klasy komicznie wpaść.
-No okay.. A to? Jemy to po drodze czy w pociągu?
-W pociągu.. Ale wiesz co. Daj mi fantę, muszę ugasić moje pragnienie.
-Haha.. Okay, rozumiem co masz na myśli.
*Gdy już się napiłyśmy zawróciłyśmy na dworzec. Ehh.. Dziś nie było zbyt dużo azjatów. Minęłyśmy tylko dwóch ale za to jakich. Gdy już dotarłyśmy na Bahnhof  i sprawdziłyśmy pociągi, weszłyśmy na peron i usiadłyśmy na jednej z ławeczek.*
-Angie, może czekając zjemy sobie czekoladę, hmm.. Co ty na to?
-No dobra. To wyciągaj.
-Ale to ty ją chowałaś do plecaka.
-No racja.
-Haha..! A śmiejesz się ze mnie, że mam krótką pamięć.
-Oj tam. Już nie będę, może być.
-Tak! A teraz wyciągaj czekoladę.
*Czekając jadłyśmy.. Po 10 minutach podjechał pociąg i w końcu mogłyśmy jechać do Siegburga.*
-To będzie prawie jak piknik Angie-chan.
-Ale prawie robi wielką różnicę, wiesz?
-Dlatego powiedziałam prawie, bo to taki pół na pół piknik jest.
-No niech Ci będzie.
*Pogrążyłyśmy się w rozmowie na temat tego nowego chłopaka, wyciągając przy tym chipsy i jedząc.*
-Boziuu.. Ten nowy jest taki słodki.
-Jane, robisz się czerwona. Nie myślisz chyba o niczym sprośnym, co?
-No coś Ty! Przecież mnie znasz.
-Właśnie dlatego, że Cię znam, pytam.
-No dobra.... Może tylko trochę.
-Wiedziałam!
*Dojechałyśmy w końcu do Siegburga... Było po 15-tej czyli akurat miałyśmy autobus do domu. Pobiegłyśmy na przystanek i odjechałyśmy. Tym razem nie rozmawiałyśmy, po prostu siedziałyśmy słuchając muzyki.*
-Dobra Angie, to Ja uciekam. Do jutra.
-No okay. Bye bye Luna-chan.
*Przyszłam do domu i rzuciłam się na łóżko. Zalała mnie fala przeróżnych, mieszanych myśli.*
-Już dłużej tak nie mogę! - wybuchłam w końcu płaczem.
*Czy choć raz jak przyjdę do domu, moja własna matka nie może mnie przywitać z uśmiechem na twarzy, przytulić.?*
*Nagle usłyszałam kroki. Ktoś wchodził na górę.*
-Słoneczko, mogę wejść?
-Taa, chwila.
*Szybko ogarnęłam się, wytarłam oczy i usiadłam na łóżku.*
-Juuż.
-Oke, wchodzę.
-Coś masz mi do powiedzenia? - spytałam obojętnie.
*Usiadła na brzegu łóżka i poklepała miejsce obok siebie, przysunęłam się do niej.*
-Słonko za prawie miesiąc masz urodziny...
-Iii...?
-Chciałam po prostu wiedzieć, czy masz do tego dnia jakieś specjalne oczekiwania?
-A mogę jechać do Polski?
-Nie! Miałaś już nie poruszać tego tematu.!
-To nie mam żadnych oczekiwać. Zostawisz mnie teraz samą?
-Nie takim tonem jak ze mną rozmawiasz, zrozumiano?
-Taa.. Mogę zostać teraz sama?
-Tak i odrób lekcje zanim położysz się spać.
*Wyszła trzaskając drzwiami. To chyba koniec dnia dobroci dla zwierząt. Wzięłam szybki prysznic i zanurzyłam się pod kołdrom. Nawet nie wiem kiedy a byłam już w krainie snów.*


7 komentarzy:

  1. Janetto, pisz mi jeszcze *-* Serio, dobrze jest ;3 Weny życzę i czekam na next'a <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww.! Dziękuję Ci Julciu. *.* Obiecuje, że już niedługo będzie następny i to z rozmowami. <3 Więc szykuj tłumacza.. ^-^

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra, to ja zacznę od minusów:
    - Jane to straszna Mary Sue.
    - Nie używa się emotikonek w tekście, btw, widzę emotki z czatu! xD
    - Proszę cię, nie wklejaj linków w środku rozdziału xD
    - Malutko opisów.
    No, to tyle. Ogólnie to nie jest źle, da się czytać, ale trochę krytyki jeszcze nikomu nie zaszkodziło, co nie? xd
    Na tę chwilę nie mam nic więcej do dodania. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twa krytyka mnie zachwyca.. *.*
      Dzięki niej będę miała więcej motywacji, by pisać dalej i starać się bardziej. :)
      Dziękuję pięknie Rashelku Karmelku. <3

      Usuń
    2. Ależ nie ma za co!
      Pisz dalej, im więcej piszesz tym więcej umiesz. xD
      Proszę, nie Karmelku. Znowu jesteś głodna? xD

      Usuń
    3. Okay, okay. :3
      Rashelku a kiedy Ja nie jestem głodna. :)

      Usuń